poniedziałek, 27 maja 2013

napisów powrót

Dawno żadnych napisów Wam nie pokazywałam. Wracam więc z tym tematem. Napis wycięty z płyty pomalowałam z każdej możliwej strony czerwoną farbą. Taką czerwoną czerwoną. Całość zabezpieczyłam oczywiście lakierem. Niestety lakier mnie dziś nie lubił. Podczas odkręcania słoiczka spora część wylądowała na biurku, podłodze i ścianie. Na szczęście mój refleks okazał się zbawienny dla tegoż akrylowego lakieru a raczej dla powierzchni, na których się znalazł :) :)



niedziela, 26 maja 2013

dotarły. i wkurzyłam się.

Dwie paczuszki do przeznaczonych im rączek dotarły, więc mogę Wam pokazać. Dwie zakładki i dwie pary kolczyków. Pierwsze decoupage, drugie malowane. Pierwsze dla dwóch muzycznie uzdolnionych pań. Drugie dla osóbki, która moje kolczyki już wcześniej okazję miała sprawdzić. Oto:





A teraz z zupełnie innej beczki. Dziś mieliśmy okazję wybrać się poza nasze miejsce zamieszkania (choć to akurat chyba nie ma żadnego znaczenia...). I znów moje spojrzenie przykuła sytuacja przewożenia dziecka (na oko 2 latka) bez fotelika. Na tylnym siedzeniu. Na kolanach "mamy" oczywiście nieprzypiętej pasami. Wkurzają mnie takie sytuacje i tym razem o tym głośno powiem! Czy te osoby nie mają ŻADNEJ wyobraźni???????? Ja nie wymagam żeby woziły dzieciaczki skandynawskim stylem w fotelikach montowanych tyłem do 15 czy jak w naszym przypadku - do 25kg! Cieszę się oczywiście, że na naszym rynku foteliki te już są i cieszą się coraz większą popularnością (zapewne dzięki fotelik.info), że nasze przepisy pozwalają na taki montaż. Rozumiem oczywiście, że nie do każdego auta fotelik taki się mieści- faktycznie wszystkie foteliki montowane tyłem (z II przedziału) potrzebują więcej miejsca. Nasz Mobi jest chyba jednym z mniejszych :) Jest jednak granica bezmyślności! Dorosły człowiek trzymający dziecko na kolanach niezależnie od tego, czy 1. przypiął się sam pasami, 2. przypiął się z dzieckiem tymi samymi pasami, 3. nie przypiął się wcale - w razie wypadku zabije swoje dziecko! Na stronie Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego znalazłam takie zdanie
"W chwili zderzenia jadącego z prędkością około 50 km/h auta z nieruchomą, masywną przeszkodą na ludzi wewnątrz auta działa ogromna siła przeciążenia: osoba  o wadze ciała 75 kg przez moment ma „masę zderzeniową” około 3750 kg. Nikt nie jest w stanie przeciwstawić się takiej sile - zostanie rzucony na deskę rozdzielczą albo wyrzucony przez okno, ciało ulegnie zmiażdżeniu, chyba że powstrzymają je dobrze zapięte pasy.". Jak w takiej sytuacji utrzymać dziecko na kolanach? Dorosły będzie ważył 3,7 tony a dziecko +- pół tony!?!?! Rodzice! Przewoźcie swoje dzieci PRZYPIĘTE w fotelikach! Fotelikach PRAWIDŁOWO zamocowanych! Dzieci łatwo się przyzwyczajają! Naszej Latorośli zupełnie nie przeszkadza jazda tyłem, choć podróżował też już przodem. Wcale mu nie przeszkadza, że nóżki opiera o oparcie! To dorośli mają z tym problem! Z pewnością jednak docenia, że gdy zaśnie- głowa mu "nie dynda" przy każdym hamowaniu i nie musi go to budzić. Może TEN filmik przekona tych nieprzekonanych do stosowania pasów. To takie proste. Takie wymowne. Jeśli przekonam tym swoim przydługim postem choć jedną osobę- już było warto przelać swoje wkurzenie do tego mojego zakątka netu.
Ściskam Was ciepło. Wkurzenie nieco minęło.

środa, 22 maja 2013

kartka urodzinowa dla babci

Tym razem kartka dla seniorki z okazji 80tych jej urodzin. Powstała z wykorzystaniem decoupage i maszyny do szycia. To mój powrót do maszyny, którą jakiś czas temu przeprosiłam odkurzyłam i teraz eksploatuję. Mało póki co, ale kto wie, co będzie w przyszłości... :) Niedługo pokażę Wam nieco szyjątek :)

poniedziałek, 20 maja 2013

dziś kartka

Dawno kartek nie robiłam. Ostatnie chyba dla naszej Zośki były! Straszne to nierobienie! :) Znalazła się okazja, więc chętnie się za klejenie wzięłam. Miała być na wesoło.


Przyznaję przy tym, że zdjęcia, jakie na niej widzicie z netu pobrałam. Bez pytania o zgodę niestety. Za usprawiedliwienie może posłużyć jedynie fakt, że kartka zupełnie niezarobkowa była.

sobota, 18 maja 2013

pudełko urodzinowe

Po pierwsze - dziękuję Wam, że jesteście, że piszecie, że komentujecie. Witam nowe osóbki. Cieszę się, że jesteście i otrzymuję od Was tego potwierdzenia :)

A teraz- pudełko. Z nastawieniem na kasę, jednak bardziej dla żartu niż z konkretnego powodu. Dżentelmen jaki został nim obdarowany z pewnością materialistą nie jest :) I wszystkiego najlepszego życzę. Wszak 21 lat to poważna sprawa :)




środa, 15 maja 2013

broszki przekorne

Trzy broszki są nieco przekorne. Dlaczego? Słyszeliście o przesądach, że biedronki szczęście przynoszą, że dzieci (i nietylko one) powinny mieć przy sobie czerwoną wstążeczkę lub inny czerwony drobiazg, aby "złych oczu" uniknąć? Wierzę, że ludzie w głębi są dobrzy. Ale dla tych, co "ociotowania" się boją, lub jak zwał, tak zwał- powstały broszki. A tak na poważnie- biedronki latają za mną od dawna. Nie wiedzieć czemu wskakują do boxów, na wielkanocne wycinanki królików a tu bez pytania się usiadły na broszkach. Też biedronkowych :) Takie to Ci biedronki...





Dziękuję Wam za odwiedziny. Za wpisy. Za zaglądanie. Staram się teraz dużo na świeżym powietrzu przebywać. Odpoczywać. Stąd mniejsza moja aktywność w necie. Ale już się poprawiam i zaraz ruszam w odwiedziny do Was a tym czasem pozdrawiam serdecznie!

sobota, 11 maja 2013

drewno w pudełku

Zamknąć drewno w pudełku, czyli poniekąd też drewnie... To przykład tego, jak od czystej formy dojść do formy w 100% przetworzonej. Ale tak właściwie o co chodzi? O kolejne pudełko ślubne. Tym razem bez miśków ale za to z biedronkami. Box'ik w wersji natura... A po co te piórka? Bo jak miłość, to jak w niebie być musi: aniołki- skrzydełka- piórka hihi :)





Dzisiejszy dzień mimo młodej jeszcze pory już dostarczył mi ciekawych przemyśleń. W DDTVN poruszono problem otyłości u dzieci- oglądaliście? Wiecie co, nie będzie łatwo w naszym kraju zwalczyć tę plagę. Nasza Latorośl niezbyt może jeść czekoladę i inne słodkości (musimy je ograniczać- soki rozcieńczamy, lizaki to prawdziwa rzadkość, tak jak i cukierki czy czekolady; nie dosładzamy tego, co już i tak słodkie). Dostaje je raczej "od święta". Za to na co dzień mamy np. pieczone jabłka, winogrona, gruszki czy inne słodkie owoce. Gdy osobie, która Małemu wręcza słodkość wytłumaczę, że nie może jej całej zjeść, że schowamy ją na potem z powodu uczulenia- jeszcze jakoś to przechodzi. Gdybym tylko powiedziała, że "nie może"- to się dzieje... Jakże często spotykam się z dziwnymi spojrzeniami a tym związanymi! I nie, nie! Nie jestem żadną nawiedzoną w tym temacie, choć tak postrzegana z pewnością jestem. Poprostu z przyczyn niezależnych słodycze ograniczamy. Ale co jest w tym najważniejsze- właściwie nad tym nie ubolewamy :) A u Was? Jak jest? Dajecie dzieciom dużo słodyczy? A jak jest z ich byciem na świeżym powietrzu? Bywacie?

środa, 8 maja 2013

misiowy exploding box

Ten exploding box ma w sobie misie, identyczne z tymi, jakie już niedawno widzieliście. Tutaj jednak motyw przewodni był zupełnie inaczej określony. W pudełku umieściłam Hymn o miłości z I Listu do Koryntian wydrukowany na kalce technicznej (pamiętajcie, że wydruki na kalce schną znacznie dłużej niż na tradycyjnym papierze!). Misie posadowiły się na mapie Grecji prezentując przed sobą jedną z jej wysp. Co młodzi na temat pudełka myślą- niestety nie wiem :(




Wygląda na to, że strasznie zarobiona ostatnio jestem, prawda? Haha! Nic bardziej mylnego! Od dwóch tygodni palcem robótkowo nie kiwam! A! Nie! Jedną "rzecz" robię, ale to tak z doskoku i momentami. Jutro skończyć powinnam. To dla Pana Sz. będzie :) Chodzi mi po głowie kilka pomysłów, ale siły witalne ostatnio na realizację nie pozwalają. Może to i dobrze, bo chyba już czas nieco zwolnić :) Brzmi jak pożegnanie?? Nie! To nie tak! Tak mnie dzisiejsza pogoda nastroiła... Burza ma przyjść... Wszystkie prognozy o tym trąbią i pewnie z zapowiedzi tych wyjdzie jedno wielkie nic! Nie zapomnijcie ogródków podlać :)

poniedziałek, 6 maja 2013

w nowej odsłonie

Dziś pokażę Wam coś co potwierdza, że i dla siebie coś czasami robię (czyt. zdobywam). Nie taki znów ze mnie szewc co bez butów chodzi. Tak, tak. Pewne zaprzyjaźnione zdolne rączki zrobiły dla nas klosz do lampy wiszącej. Ma średnicę ok. 70cm i wykonany został z cieniutkiego sznurka w kolorze morskim. Niestety nie zrobiłam zdjęć przed powieszeniem i "dzięki temu" kolor na zdjęciach nieco przekłamany.
Wewnątrz podarunku swoje miejsce znalazła oprawka z Ikea (link), która ma uniwersalny kołnierzyk do mocowania. Skręca się dwie części i całość jest trwale i szybko zamocowana.
Kula bardzo nam się spodobała. Przy naszej wysokości sufitów wygląda świetnie i daje rozproszone delikatne światło. Dziękuję sprawnym rączkom za to cudo!



sobota, 4 maja 2013

zakładki decoupage

Wysłałam już paczuszkę do nowej właścicielki, więc pokazać Wam mogę co w niej było. Trzy zakładki, z czego dwie ewidentnie dla zaczytanej płci brzydkiej. Trzecia to wersja uniwersalna, możnaby powiedzieć. Fakt jest taki, że mężczyźni są w świecie moich robótek ręcznych są mocno zaniedbywani. Chyba powinnam coś z tym powinnam zrobić. Może to dobry początek?






Zakładki powstały na niebielonych sklejkach brzozowych. Kilka warstw lakieru akrylowego, szlifowanie, znów lakierowanie i efekt widzicie powyżej.

czwartek, 2 maja 2013

drewno, drewno, drewno...






Porobiły się napisy i ozdoby z surowego drewna. Większość z nich dostępna jest jeszcze w sklepie, ale przecież to nie powód, aby się nimi nie pochwalić, prawda? Coraz bardziej podoba mi się surowe drewno. Z widoczną strukturą. Jest takie świeże. Może to ta wiosna tak mnie nastraja? Wczoraj popołudnie ciepłe, dziś masakrycznie zimne. Ech...