sobota, 11 stycznia 2014

ciepełko na szyję (też)

Pamiętacie szalik, jaki popełniłam we wrześniu ubiegłego roku? Właściwie 2012 czyli już nie ubiegłego :) W tym roku poeksperymentowałam bardziej. Powstał otulacz na szyję, ale w wersji, że aż na ramionka zsunąć można. Do kompletu czapka z wełny niebieskiej z nitkami odbijającymi światło- świetnie widać to w nocy, w świetle latarki, bądź świateł samochodu. Druty grube, włóczki grube- szybko szła praca :) Mały model pozwolił na mini sesję domową:



Tak mi się ten utulacz spodobał, że po zorganizowaniu włóczki powstały jeszcze dwie sztuki- dla moich siostrzanych dzieciaków. I wiecie co- noszą je, więc chyba z prezencikiem trafiłam :)


A tak z zupełnie innej beczki- niezmiennie cieszę się, że jesteście i że Was przybywa :) I pamiętajcie- JUTRO ORKIESTRA!! :)

2 komentarze:

  1. No najwazniejsze ,ze Twoj synus jak i siostrzenice zadowoleni wszyscy :):) Ja wlasnie zadziubalam sie w jednej robotce :):) Milej niedzieli Ci zycze :) Pozdrawiam Cie Serdecznie :):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aguś, zadowoleni i dzielnie korzystają w tę w końcu zimową porę :) Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń

Witaj! Miło mi, że chcesz tu zostawić kilka słów. Dziękuję :)