wtorek, 30 czerwca 2015

obecanki cacanki

31 maja wybraliśmy się na Radzim. Dzięki niezwykłemu zaangażowaniu pewnej kobietki powstała coroczna impreza- piknik- rajd nawiązujący do czasów, gdy w Radzimiu istniał gród. Świetne wydarzenie! Jak to na takich imprezach człowiek zwykle daje się skusić na zakup przedmiotów, o których w "normalnej" sytuacji nawet by nie pomyślał. Ja kupiłam naszym chłopakom miecze. W temacie tarcz byłam już bardziej stanowcza i skwitowałam temat krótkim "zrobię Wam". Okazało się wtedy, że nie ma mowy o takich sobie obiecankach cacankach, bo mój starszaczek, gdy nieznajomym kolegom pochwalił się moją deklaracją (on miał miecz, oni tarcze) usłyszał, "Kłamie. Nie zrobi, bo nie umie". Serce mi pękło patrząc na minę mojej latorośli. Instynkt macierzyński zwyciężył- wtrąciłam się w rozmowę potwierdzając, że zrobię, BO UMIEM. Mina latorośli- BEZCENNA.
Cóż było robić....? Trzeba było zrobić. Oczywiście dwa zestawy. Dodatkowo ozdobiłam i polakierowałam miecze a brzegi tarcz zabezpieczyłam trochę w trosce o ciała małoletnich wojowników. :)










2 komentarze:

  1. Zdolna mame maja Twoje chlopaki :)) Super kompleciki ii co potrafisz ?Peewno ,ze potrafisz Braaawo :)
    Kochana wyjezdzam na urlop i tak na chwilke zajzalam ,wroce jeszcze nadgonic zaleglosci po powrocie do domu :) Pozdrawiam Cie Serdecznie :)) Buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aguś, udanych wakacji Ci życzę i cały czas podziwiam Cię, jak Ty znajdujesz czas, aby tu do mnie zaglądać! Przyjemności!

      Usuń

Witaj! Miło mi, że chcesz tu zostawić kilka słów. Dziękuję :)