wtorek, 29 marca 2016

Telegram ślubny

Witajcie po świętach. Mam nadzieję, że były takie, jakie być powinny. Teraz czas powrotu do pracy, wiec do dzieła. Pamiętacie post prezentujący początek wypalanej pamiątki ślubnej? Cały komplet już został przekazany w zamawiające ręce, więc mogę się pochwalić. Kartka + obrazek do powieszenia. Z takim samym motywem i napisem. Co myślicie? Miłego pracującego dnia!





piątek, 25 marca 2016

Wielkanoc

Wszystkiego najlepszego. Na niedzielę i na poniedziałek. I na każdy kolejny dzień także. Nie dajcie się zwariować w przedświątecznej gonitwie. Po latach pamięta się miłą atmosferę i rozmowy a nie rodzaje szynek postawionych na stole. Spokojnych. Iwona


środa, 23 marca 2016

niedziela, 20 marca 2016

poduszka z gitarą

Witajcie, wiem, że wszędzie widać wielkanocne klimaty. Ja dziś Wam jednak pokażę poduszkę, jaka powstała z okazji urodzin pewnego pana. Wymyśliłam sobie gitary.



sobota, 19 marca 2016

poduszka z różą

Poduszka z różą wiatrów to jest to, co się Wam niezmiennie podoba. Bardzo mnie to cieszy. Tym razem powstał komplet.


środa, 16 marca 2016

poduszka wałek

Witajcie. Dziś dla małej odmiany pokażę Wam maleństwo, jakie wyszło spod mojej maszyny. Poduszka wałek. Poduszeczka malutka. A tak poważnie? Poducha jak się patrzy. W koty na szarym tle. Klientka zapytała nieśmiało czy się podejmę. A co? Ja nie dam rady? No i wyszedł taki oto wałek :)


wtorek, 15 marca 2016

patera finał

Największą przyjemność z mojej pracy czerpię, czy mogę zobaczyć jej ostateczny wynik. Praca nad tym trofeum była ogromnym wyzwaniem, ale i taką samą przyjemnością (pamiętacie zapewne post- relację). Zwycięzcom gratuluję! Leszku, polecam się na przyszłość!



niedziela, 13 marca 2016

pamiątka ślubu

Co powiecie? To zamówienie z okazji ślubu. Miał być aniołek, ale jakoś mi się nie układał. Mam nadzieję, że chatka się Klientce spodoba :) I pamiętajcie! W sprawach, na których Wam zależy warto sięgać nieco dalej, niż wskazuje na to Wasze asekuranckie wewnętrzne żółte światełko. Gdy oglądałam wydruk wątpiłam, czy dam radę na tak małej powierzchni wypalić wyraźnie tak wiele szczegółów. Tylko do pierwszego wypalonego listka :) Miłej niedzieli!

niedziela, 6 marca 2016

DIY: ręcznie wypalany obrazek

Osoby, które widziały moje obrazki zawsze zadają mi pytanie o to czym ja je właściwie wypalam. Jaką mam do tego "maszynkę". Reakcja, gdy owo narzędzie pokażę, zawsze jest taka sama. Uśmiech i niedowierzanie. Może i na Waszej twarzy dziś uśmiech wywołam. Oto kursik prezentujący jak powstają moje obrazki.

Zaczynamy od przygotowania pierwszej partii narzędzi. W moim wypadku jest to długopis i kubek z kawą. Przy wypalaniu nie można się spieszyć. Im dokładniejszy ma być efekt tym więcej czasu potrzeba, więc coś do picia się przydaje :)


Gdy wypalam tekst drukuję go sobie najpierw na jakiejkolwiek drukarce w formacie identycznym z wymiarami deski/ sklejki (o nich później).

Czas na przeniesienie tekstu na drewno. "Lewą" stronę wydruku zarysowuję ołówkiem. Kiedyś próbowałam do tego wykorzystać kalkę (fioletową), jednak ślady jakie zostawiała były bardzo trudne do usunięcia. Zrezygnowałam z niej na rzecz własnoręcznie robionej "kalki".

Przyklejam taśmą klejącą kartkę do drewna obrysowuję kontury tekstu długopisem o dość ostrej końcówce.

Powinniście otrzymać taki efekt. Nie można dusić zbyt mocno. Chodzi tylko o to, aby na drewnie widoczne były ślady ołówka. Wzór nie może być "wyduszony".

Tak powinno być. A jakiego materiału używać? Ja uwielbiam sklejkę, ale wypalać można na każdym kawałku drewna. Im bardziej widać jego słoje, tym praca jest trudniejsza, ale ciekawszy efekt końcowy. Powierzchnię trzeba zawsze przed wypalaniem przeszlifować. Musi być równa. Ja swoją "bazę" często delikatnie bielę przed wypalaniem (musi bardzo dobrze wyschnąć i konieczne jest dodatkowe szlifowanie). Farbę mocno rozcieńczajcie i używajcie jej oszczędnie w przeciwnym wypadku wypalać będziecie farbę a nie drewno.

Takie narzędzia będą potrzebne w dalszej części pracy. Wypalarka mocno się nagrzewa. Naprawdę mocno. Uważajcie. Kombinerki lub inne szczypce przydadzą się do ewentualnej wymiany grotów.

Czas na pracę właściwą. Najpierw wypalam kontury a potem je wypełniam. Tak lubię. Pamiętajcie o spokojnym oddechu i ręce.

Przy tej pracy nie można się pospieszyć. I nie ważne czy wypalacie swoją pierwszą czy setną deskę.
  
Gdy już wypaliliście wszystko, czas na wykończenie. Gumką do mazania pozbywamy się ewentualnych śladów ołówka pozostałych po przenoszeniu wzoru. Drobnym papierem ściernym delikatnie całość szlifujemy. Musi być miła w dotyku.

Na końcu zamocować możecie jeszcze np. wstążkę do zwieszenia. Oto efekt końcowy.

Co myślicie? Czy taki obrazek wart jest kilku godzin pracy? Dla mnie tak. Trzeba się skupić na pracy, odciąć od otoczenia, uspokoić rękę. Uwielbiam to. Powodzenia!